poniedziałek, 23 stycznia 2012

ANTISECT - WYWIAD

Pamiętam doskonale dzień w którym otrzymałem paczkę z płytą „In Darkness There Is No Choice”. Jak drżącymi, spoconymi łapami, rozfoliowałem płytę i sapiąc jak rozochocony buhaj wsunąłem ją do gardła odtwarzacza. Pamiętam jak przy pierwszych dźwiękach albumu, poczułem radosny, ciepły, mentalny wzwód i spłynęła na mnie wizja skłotowania domu sąsiada (oczywiście przez backdoor) – starego społeczniaka i donosiciela, którego kurwa nienawidziłem. Nawet hektolitry białostockiego spirytusu z mety, nie byłyby w stanie zatrzeć wspomnienia mojej reakcji na teksty zawarte we wkładce. Mokrych snów o radosnym podpalaniu komisariatów i rządowych placówek. Reminiscencji onirycznych wizji, które nawet dziś u greków powodowałyby nocne polucje. Wspomnienia po każdym odpaleniu „Tortured And Abused”, kiedy opętywała mnie ochota przytulania każdego zwierzątka. Smyrania kojąco po grzbiecie każdego poszkodowanego prosiaczka, owieczki, nutrii i szeptania im do uszka czułych słówek... Kurwa! Co ja piszę!
Do rzeczy. Antisect dla wielu ludzi był kapelą, która spokojnie mieściła się w „top 10” najbardziej wpływowych i inspirujących zespołów. Dla mnie również. Jak wielu, byłem trochę skonfundowany (nie wiem co to znaczy) informacją o ich reaktywacji. By rozwiać swoje i innych wątpliwości, bodajże w listopadzie przeprowadziłem wywiad z tymi inspirującymi emerytami punk rocka. Odpowiedzi udzielił mi Pete Lyons, no i dalej jestem skonfundowany (śmieszne. nie wiem co to znaczy), ale przynajmniej nie mogę odmówić im szczerości. Efekty tej rozmowy są poniżej.

Zlewon: Cześć. O ile mi wiadomo, jesteście już po pierwszym koncercie w Finlandii. Jakie to uczucie wbić się na scenę, po tak długiej przerwie?

Pete Lyons: Szczerze mówiąc, dosyć dziwne. Prawdopodobnie trafiliśmy na najlepsze miejsce z możliwych. Świetny festiwal, organizowany przez naprawdę wspaniałych ludzi. Zagranie koncertu było łatwe. Bardziej wymagające okazało się zbytnie nie imprezowanie, przed gigiem.

Zlewon: W ciągu ostatnich lat odbyło się sporo ekshumacji "wielkich nazw" z lat osiemdziesiątych. Opinie dotyczące tych reaktywacji były skrajnie różne. Z jednej strony, mamy zespoły jak Doom, którego członkowie nigdy nie stracili kontaktu ze sceną i powrócili z klasą. Z drugiej strony zdarzały się żałosne wpadki jak powrót Concrete Sox. Nie dziwi mnie, sceptycyzm sceny wobec całej fali reanimacji, wielu ważnych zespołów. Powiedz mi, jakie były wasze motywy i okoliczności powrotu. Pewnie jesteś świadomy, że jest nieco ludzi gotowych wam zarzucić urabianie hajsu na kultowej nazwie zespołu.

Pete Lyons: W przeszłości, wielu ludzi wciąż prosiło nas o reaktywację. Jedyny powód, dla którego, zrobiliśmy to właśnie teraz jest prosty. Czuliśmy że dla nas, to właściwy czas. Byliśmy ze sobą w kontakcie, przez te wszystkie lata i nadal mamy podobne spojrzenie na życie.
Nie zgadzamy się we wszystkim. Nigdy się nie zgadzaliśmy. Jednak, w dalszym ciągu jest między nami wystarczająco silna więź.
Od czasu gdy Anti-Sect opuścił scenę, świat zmienił się na wielu płaszczyznach. Jednocześnie, na wielu pozostał takim sam, więc chcemy przekonać się czy możemy wejść między ludzi i stworzyć coś zarówno interesującego i przekonywującego. Życie nie jest już takie proste, gdy mieliśmy po dwadzieścia lat. Mimo że pewne sprawy i tematy nadal są dla nas ważne, szukamy możliwości by pokazać pewne rzeczy z innej perspektywy.
Pieniądze ? Nie ma żadnych pieniędzy. Powie Ci to każdy kto ma jakiekolwiek pojęcie o tej scenie. Robimy to, ponieważ chcemy znów tworzyć muzykę i wejść między ludzi.

Zlewon: Jak wygląda skład Antisect i czy są to ludzie którzy grali w tym zespole w przeszłości. Śledziliście, co działo się na punk'owej scenie przez ostatnie dwie dekady? Jak postrzegasz obecne środowisko anarcho punk, hc/punk ?

Pete Lyons: Obecny skład to :

Pete Boyce - Wokal

Tim Andrews - Wokal

Pete Lyons - Gitara

Laurence Windle - Bas

Joe Burwood - Perkusja

Joe jest świeżakiem. Dwójka Pete'ów to założyciele zespołu, odpowiedzialni za większość materiału na "In Darkness There Is No Choice". Tim i Laurence byli w ostatnim składzie, przed rozpadem w 1987.
W większym lub mniejszym stopniu, obserwowaliśmy jak toczyły się sprawy. Obecnie scena punk'owa, robi wrażenie zdrowszej w wielu aspektach. Idea DIY dojrzała. Jest znacznie lepiej zorganizowana niż kiedyś. Internet pomógł w rozprzestrzenianiu się opinii i debatach, a to może przynieść tylko korzyści.
Kluczowym powodem, który skłonił nas do rozpadu, było stopniowe upadanie sceny. Mieliśmy wrażenie że stosunek ludzi chcących "odejść ze sceny" stał się nadrzędny wobec tych którzy chcieli "do niej dołączyć". To jak sądzę, spowodowało że potrzebowaliśmy nabrać wzajemnie dystansu do siebie i do tego co określano wtedy "końcem punk rock'a". Z perspektywy czasu, sądzę że to był ciężki okres. Wlk. Brytania miała szczególnie despotyczny rząd (jak na Wlk. Brytanie oczywiście) i wygląda na to że po paru latach walki z nim, wielu ludzi chciało już sobie odpuścić. W końcu, zaczęliśmy odnosić wrażenie że gramy dla ludzi u których co raz bardziej wzrastało zainteresowanie najebaniem się, niż jakimikolwiek działaniem.

Zlewon: Czy planujecie grać utwory "The World's Biggest Runt" i "Tortured And Abused" na koncertach? Posiłkując się wywiadem z diyzine.com, jeden z waszych wokalistów nie jest już wegetarianinem. Jak odnosicie się do idei wegetarianizmu / weganizmu i praw zwierząt na dzień dzisiejszy?

Pete Lyons: Odbyliśmy parę rozmów między sobą na ten temat i tak jak mówiłem wcześniej, nie zgadzamy się ze sobą w każdej materii, a to właśnie jedna z nich. Nie mamy jednolitej politycznej postawy jako zespół. Są tematy do których mamy podobne podejście. Doszliśmy do wniosku, że tym razem, dopóki wszyscy członkowie zespołu nie są wegetarianami granie "World's Biggest Runt" byłoby po prostu nie w porządku. Tak więc, nie, nie robimy tego. Mieliśmy podobną debatę o graniu "Tortured And Abused" i zostawiliśmy główną decyzję komukolwiek z zespołu kto chciałby to zaśpiewać. Zarówno Tim jak i Pete w dalszym ciągu mają taki sam pogląd na sedno przesłania tego utworu (wiwisekcja) i wspólnie stwierdzili że chcą wykonywać ten utwór. Tak więc, owszem. Gramy go.
Co, zaś się tyczy ruchu praw zwierząt, żaden z nas nigdy nie koncentrował całej uwagi na pojedynczych problemach i tematach politycznych. Muszę też powiedzieć że na obecną chwilę żaden z nas nie jest tak zaangażowany w ruch praw zwierząt, jak byliśmy w przeszłości. Każdy z nas ma swoją opinię na ten temat. Część z nas czuje silniejszą więź z ideą praw zwierząt niż inni w zespole, ale mogę spokojnie powiedzieć że w różnym stopniu wszyscy popieramy tę ideę w jej szerokim znaczeniu. Dla mnie bycie wegetarianinem, weganinem, frutarianinem czy "kimkolwiek-inem" to w rzeczywistości wyznaczenie sobie stopnia poświęcenia. Nie potrafię sobie wyobrazić że nie czułbym żadnego przywiązania do tej sprawy, ale sądzę (i wiem po wielu latach ścisłej współpracy z dwiema najbardziej wpływowymi osobami z tego ruchu) że ludzie mają skłonności do zapominania o reszcie świata i zakładania sobie klapek na oczy, w rezultacie skupiając się tylko na jednej kwestii. Antisect nigdy nie skupiał się na pojedynczych problemach. Owszem, pisaliśmy utwory o prawach zwierząt, systemie edukacji, mediach, ale te tematy zawsze stanowiły zaledwie część większej całości. Mimo, że jestem dumny i zaszczycony że być może, nasze słowa spowodowały że ludzie zaczęli kwestionować przyjęty ogólnie światopogląd na traktowanie innych gatunków, to nie powinniśmy zapominać że jest mnóstwo innych niesprawiedliwości i problemów.

Zlewon: Czy rozważacie nagranie nowego materiału? Jeśli tak, czy mógłbyś przybliżyć po jakich muzycznych obszarach poruszałby się Antisect 2011. Słyszałem też ploty że nagraliście jakieś utwory na drugi album (poza wokalami), jeszcze przed rozpadem w latach osiemdziesiątych. Planujecie to wydać?

Pete Lyons: Wchodzimy do studia w nowym roku, by rozpocząć pracę nad nowym albumem. Jedyne co mogę powiedzieć na obecną chwilę, to że nie będzie to "In Darkness II". Znajdą się tam przerobione wersję materiału z przeszłych sesji nagraniowych (które nie wyszły dotychczas na żadnym nośniku), wraz z nowymi utworami nad którymi jeszcze pracujemy. Mogę powiedzieć że muzycznie i lirycznie ten materiał można postawić obok „Void”. Mimo to, z pewnością będzie nieco zakrętów w nowym kierunku.

Zlewon: "When we have learnt to recognize the strength that lays within each and every one of us, the foundations for a truly harmonious world will have been laid. When we have learnt to use this strength to it's full advantage, when we have learnt to share it with those who have not yet found it within themselves, we may then, and only then, begin to really set forth on the path towards a peaceful coexistence for all to share.
Together we can change the world, but time is running out and the buck stops with you. "
Antisect „The Buck Stops Here”

Możecie w dalszym ciągu podpisać się pod tym tekstem? Mając na uwadze to co napisałeś i historię, dajmy na to - pierwszej fali hardcore / punka w USA – masa, wtedy młodych załogantów, do pewnego stopnia wierzyła że jest zdolna do wprowadzania pewnych społeczno-politycznych zmian w USA. Po tym jak Reagan wygrał wybory po raz drugi, masa ludzi się rozczarowała. Rozumiem, że ciężko uniknąć przyswojenia niezdrowej dawki cynizmu po tylu latach. Czy nadal w 100% identyfikujecie się z przekazem Antisect?

Pete Lyons: Tak. Wciąż czujemy się mocno związani z tymi poglądami. Jasne, wszyscy jesteśmy starsi i tak jak mówiłem, opinie i postawy ulegają zmianom, ale nawet nie rozważalibyśmy reaktywacji, gdybyśmy zasadniczo nie identyfikowali się z tym co kiedyś.
Ludzkość składa się z jednostek. Jednostki w interakcji ze sobą tworzą "społeczeństwo". W zasadzie nadal wierzymy że społeczeństwo oparte na uznaniu i tolerancji odrębności, w parze z świadomością wpływu naszych czynów na otoczenie, pozwoliłoby stworzyć bardziej sprawiedliwy i egalitarny świat. Po setkach lat prowadzenia nas w zupełnie innym kierunku, przez rożne systemy religijne, państwa, a w końcu systemy ekonomiczne, nie jest to rzecz jasna, łatwe. Jednak, odpowiedzialność spada na jednostki. Mamy możliwość podejmowania decyzji o tym jak chcemy przeżyć nasze życie. Nie zawsze jest to takie proste i często dyktowane przez okoliczności. Ostatecznie, to my, poprzez czyny kształtujemy nasze społeczeństwo, świat i sposób w jaki porozumiewamy się się z innymi ludźmi.

Zlewon: Warstwa tekstowa na waszym debiucie nie była politycznie dosłowna. Te teksty celowały w strach, egoizm, egotyzm i ignorancje gatunku ludzkiego. Koncentrowaliście się bardziej na wiwisekcji ludzkiej natury niż na polityce. Bardziej na przyczynach niż skutkach. Czy sądzisz że Antisect 83' był nieco poza sceną anarcho punk? Co was inspirowało w tamtym okresie?

Pete Lyons: Największy wpływ miała na nas pierwsza fala "punk rocka". Nadeszła we właściwym czasie, patrząc na to ile mieliśmy wtedy lat i jak bardzo byliśmy podjarani postawą "Wstań i zrób coś" jaką był nacechowany punk rock. To spowodowało że zakładaliśmy zespoły. Im bardziej angażowaliśmy się w "anty-autorytarne" środowiska, tym więcej odkrywaliśmy idei politycznych i filozofii wewnątrz niego. Łatwo powiedzieć "jestem przeciwko temu i tamtemu". Musimy być zdolni oferować nowe rozwiązania i możliwości ludziom. W przeciwnym razie to droga donikąd. Nie stworzymy żadnej alternatywy, jeśli nie jesteśmy zdolni zadać sobie jednego, być może niezręcznego, ale podstawowego pytania – kim jesteśmy jako jednostki? Bez tego, jedyne co zrobimy to wypełnianie pustki, nic nie znaczącymi słowami i czynami. Może właśnie to nieco różniło nas od zespołów preferujących bardziej bezpośredni, polityczny przekaz. Byliśmy po prostu sobą i próbowaliśmy wyrazić jak widzimy otaczającą nas rzeczywistość.

Zlewon: Scena punk'owa w latach osiemdziesiątych potrafiła być mocno destruktywna. Opieram swoją opinię na tym co widziałem choćby na "Risen" dvd. Z tego co mi wiadomo, krążyły jakieś ploty o tym że członkowie Antisect nadużywają narkotyków. Jak ten, powiedzmy, burzliwy okres, wpłynął na was jako ludzi?

Pete Lyons: Doświadczenia z przeszłości miały na nas ogromny wpływ. W wielu aspektach. Nauczyliśmy się wiele o sobie (nie wszystko było przyjemne) i o ludziach z którymi utrzymywaliśmy kontakt. To były naprawdę chaotyczne czasy. Żyliśmy na skłotach albo byliśmy wciąż w drodze. Pociągało to za sobą czynnik nieprzewidywalności, wpływający na wydarzenia które następowały w naszym życiu. Niektóre były pozytywne, niektóre już nie.
Nie będę zaprzeczał że każdy z nas miał do czynienia z różnymi substancjami. Nie jestem pewien czy w jakikolwiek sposób wpłynęło to na nas negatywnie. Czy nadużywaliśmy? Trudno powiedzieć. Co to znaczy nadużywać? Wiem że nie byłbym tą samą osobą gdyby nie minione doświadczenia i w życiu bym ich nie zamienił na inne. Czy stałem się dzięki temu lepszym lub gorszym człowiekiem?... nie wiem. Wiem, że te doświadczenia pozwoliły mi poczuć że jestem lepiej przygotowany na to czym może zaskoczyć mnie życie.

Zlewon: Wasze drugie wydawnictwo "Out From The Void" było mocno nasiąknięte metalem. To był naturalny krok naprzód czy czysta inspiracja, dajmy na to muzyką Amebix? Chyba nie skłamię jeśli powiem że te proto-crust'owe wydawnictwa nie były zbyt popularne wśród punk'ów w tamtych czasach.

Pete Lyons: "Out From The Void" to efekt końcowy, kierunku jaki obraliśmy na parę lat przed wydaniem tej epki. Należy pamiętać że gdy wyszło "In Darkness" już wtedy zmierzaliśmy w stronę cięższego brzmienia. Wszyscy w zespole, słuchali Sabbath czy wczesnego Motorhead przez wiele lat. Patrząc wstecz – to był naturalny postęp. Tak naprawdę nigdy nie interesował nas prosty punk rock. Dla nas zarówno przekaz jak i muzyka z tamtego okresu były zbyt uproszczone. Chcieliśmy nagrać materiał który sprawiał by nam przyjemność w graniu i słuchaniu. Po prawdzie, było to poza naszymi możliwościami, bo żaden z nas nie był nawet w elementarnym stopniu "muzykiem", co można usłyszeć na wydawnictwach. "The Void" był nagrany w pośpiechu, w ciężkim dla nas okresie. Pewnie dlatego nie brzmi tak jakbyśmy chcieli. No, ale wiesz... Czasami musisz coś zrobić i powiedzieć sobie "Udało się. To najlepsze na co mnie stać w tej chwili"

Zlewon: Co robiliście przez ostatnie dwie dekady? Utrzymywaliście ze sobą kontakt? Czy wg Ciebie w tym zespole jest nadal spójność?

Pete Lyons: Jest. Zdecydowanie. Inaczej nie byłoby mowy o reaktywacji. Przez cały ten czas wszyscy poświęcali się indywidualnym zajęciom. Pete Boyce i Tim założyli rodziny. Laurence jest częścią niezależnej wytwórni filmowej. Ja założyłem studio nagraniowe w Londynie, jakieś dziesięć lat temu i do tej pory jestem inżynierem dźwięku i producentem. Kiedy spotkaliśmy się żeby porozmawiać o wznowieniu działalności Antisect, czuliśmy się naprawdę swobodnie w swoim towarzystwie i uznaliśmy "Kurwa! Czemu nie?". Lubimy się wzajemnie. Dogadujemy się i co najważniejsze, mamy nadal dość zbliżone poglądy do tych które reprezentował zespół w przeszłości.

Zlewon: Strach jest katalizatorem posłuszeństwa lub agresji. Największy lęk współczesnego zachodniego społeczeństwa wg Ciebie? Czego boisz się Ty, Pete?

Pete Lyons: Największy lęk zachodu? To nie takie proste pytanie jakby mogło się wydawać. Sądzę że dla większości z nas, na poziomie indywidualnym, nasz największy lęk, z którym spotykamy się z dnia na dzień to inni ludzie. Można iść dalej i przełożyć to na narody, kraje, odmienne kultury które boją się siebie nawzajem. Co prowadzi mnie do konkluzji że w życiu bardzo ważna jest otwartość i dociekliwość. Bycie pozytywnie nastawionym i umacnianie dobra jeśli dostrzegamy je w ludziach. Mogę szczerze powiedzieć że nie spotkałem zbyt wielu ludzi z którymi na pewnym etapie znajomości, nie byłbym w stanie znaleźć porozumienia na najbardziej podstawowych płaszczyznach, dotyczących życia i pomysłów na nie (a spotkałem nieco naprawdę popierdolonych ludzi). To znaczy że mimo wszystko, nadal jest nieco miejsca na nadzieję czy optymizm w moim życiu.
Moja największa obawa? To proste. Jest egoistyczna. Śmierć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz